Trendem światowym, niemalże obowiązkowym, jest upychanie jak największej ilości funkcji w jedno urządzenie. Ale czy aby na pewno jest to niezbędne? Czy telefon nie powinien służyć tylko do dzwonienia, a kuchenka do gotowania? Z drugiej jednak strony nowoczesne urządzenia są tak wygodne, że kiedy już raz ich użyjesz – trudno się z nimi rozstać. Wielofunkcyjny HiTech szturmem zdobywa nie tylko nasze biura, ale także… kuchnie.

Telefon tańczy śpiewa recytuje

Urządzenia wielofunkcyjne obecne są  w naszym życiu właściwie na każdym kroku. Budzi nas budzik w telefonie. Uprawiając poranny jogging z tego samego telefonu słuchamy muzyki – przecież nie będziemy zabierać telefonu i mp3, bo to dwa urządzenia do pilnowania. Dzięki temu samemu telefonowi sprawdzimy pocztę email, portale społecznościowe , a w wolnej chwili zagramy nie tylko w pogrywajkę, ale w całkiem rozbudowaną grę. Do tego robienie zdjęć telefonem komórkowym o 12megapikselowej matrycy to już niemal standard. Wręcz nie wyobrażamy sobie, żeby za każdym  razem wychodząc z domu dźwigać jeszcze dodatkowo lustrzankę.

Przez smartfony, czyli nasze wszystko robiące telefony, pracę może też stracić kilka milionów sekretarek na świecie. Swobodnie może je zastąpić inteligentny asystent w telefonie,  taki jak Siri.  Nie tylko znajdzie ona najbliższą aptekę, przypomni o spotkaniach i poprowadzi kalendarz, podpowie gdzie najtaniej kupić pomarańcze, ale także podtrzyma na duchu po ciężkim dniu pracy.

Zresztą o znaczeniu tych urządzeń, jak by nie było wielofunkcyjnych, nie trzeba nikogo przekonywać.  Światowy rynek opanowały smartfony, a dwie największe korporacje je produkujące –  Apple                i Samsung, biją się o każdy kawałeczek tego światowego „tortu”. Na wszystkich kontynentach iPhone   i Galaxy rozgrywają sądowe boje o to kto po kim kopiuje technologie. Walka toczy się o kolosalne zyski – tylko przez dwa miesiące po premierze Samsung sprzedał 10 mln sztuk swojego Galaxy S III. A nowy iPhone 5 już przed premierą wzbudzał kolosalne emocje na całym świecie.

 

Nie przypali zupy

Wielofunkcyjność trafiła także pod nasze strzechy, czyli do kuchni. Od wielu lat korzystamy już z mikserów, które jednocześnie szatkują, mieszają i ścierają. Okazuje się jednak, że to za mało. Bo urządzenie wielofunkcyjne powinno też gotować (także na parze), podgrzewać, robić soki, sosy, kawę i lody.  Speedcook robi to wszystko, a dodatkowo jeszcze może przygotować dla nas naturalne… kosmetyki. Jak przystało na urządzenie wielofunkcyjne jest niewielki i nie zagraca nam kuchni. Naprawdę można zapomnieć o mikserach, szatkownicach, parowarach, garnkach, młynkach, makutrach, maszynkach do mięsa, blenderach, sokowirówkach, wagach kuchennych, a jeśli będziemy potrzebować – urządzenie to zastąpi nam nawet młyn i młynarza jednocześnie. Dzięki temu, że ma tak wiele funkcji, oszczędza nie tylko miejsce w kuchennych szafkach, ale także czas i pieniądze. Jak każde urządzenie wielofunkcyjne, jest dużo tańszy, niż jego wszystkie „jednofunkcyjne” odpowiedniki.

Speedcook to także oszczędność czasu. Niemal wszystko co sobie zaplanujemy, można wykonać w jednym urządzeniu. Nie musimy przekładać, brudzić kolejnych naczyń, włączać coraz to innych urządzeń. Wszystko mamy pod ręką – w jednym urządzeniu. Dodatkowym atutem takie urządzenia jest także to, że Speedcook umyje się sam! Wystarczy wlać do środka wody, płynu do mycia naczyń     i włączyć go na minutę.

Speedcook, jak przystało na urządzenie wielofunkcyjne, będzie też za nas myślał. A obiad, który przygotowujemy dla całej rodziny na pewno nie przypali się nawet jeśli o nim zapomnimy oglądając film, czy czytając ciekawą książkę. Urządzenie będzie utrzymywało wybraną przez nas temperaturę tak długo jak tylko mu każemy. W dodatku będzie potrawę mieszało, więc nie ma obawy że ją przypalimy. Dzięki temu, nawet słaba kucharka bądź kucharz, mogą zabłysnąć przed gośćmi  pyszną kolacją. Speedcook nie tylko waży i mierzy dodawane do misy składniki, ale także podpowiada, co należy dodać w następnej kolejności. W takiej sytuacji naprawdę bardzo trudno się pomylić i zrobić coś źle.

 

Kseruj Drukuj Faksuj Skanuj

Przestrzeń w biurze musi być zorganizowana niemal tak dobrze jak ta w naszej kuchni. Dlatego producenci coraz więcej urządzeń potrafią zmieścić w biurowych urządzeniach wielofunkcyjnych. Dziś drukarka jest jednocześnie skanerem, faksem, kserokopiarką (a właściwie ksero – bo skrót także oszczędza nasz czas i przestrzeń). Urządzenie drukuje jednostronnie, dwustronnie, na A4 i A3, wysyła do plików albo do poczty email, a zlecić jej pracę można nawet przez telefon komórkowy.

Podobnie jak w przypadku urządzeń kuchennych – i w tym przypadku zakup jednego, wielofunkcyjnego urządzenia, pozwala oszczędzić sporą kwotę. Urządzenie być może jest większe, niż klasyczna drukarka laserowa, ale jeśli wyobrazimy sobie wszystkie te urządzenia razem – na pewno zajęłyby więcej miejsca, ponieważ każde z nich musi stać na blacie, musi być oddalone o kilka centymetrów od ściany i musi być swobodny dostęp do jego panelu sterowania.  Dlatego też tak zwane „kombajny” zdobywają szturmem nie tylko biura, ale także nasze domowe pracownie komputerowe.

Nowoczesne kombajny drukują oszczędnie i co najważniejsze – szybko. Już dawno zastosowano w nich dotykowe, kolorowe panele, więc tak naprawdę możemy z nich korzystać w sposób do którego przyzwyczaiły nas smartfony. Ciekawą możliwością, którą oferują producenci tego typu urządzeń, jest szyfrowanie dysku twardego urządzenia i błyskawiczne nadpisywanie na nim danych – by jeszcze lepiej chronić dane wrażliwe z drukowanych dokumentów.

Nowoczesne biurowe urządzenia wielofunkcyjne pozwalają także drukować dokumenty w siedzibie firmy z każdego miejsca na ziemi. Wystarczy dać taką dyspozycję przez odpowiednią aplikację na smartfonie – i dokument już się drukuje. Może to być atrakcyjna propozycja dla firm, których pracownicy dużo podróżują i muszą przekazywać raporty z podróży i inne cenne dokumenty. Naturalnie jeśli muszą być one archiwizowane przez firmę w wersji drukowanej, bo przecież najważniejszym trendem, z którym także idą biurowe kombajny, jest ekologia. Zgodnie z tym wszystkie kombajny są energooszczędne, a niektóre nawet odróżniają sobotę i niedzielę od wtorku     i kiedy rozpoczyna się weekend – same się wyłączają.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik
  • PDF