Początek jesieni to czas kiedy po raz ostatni przed nadchodzącym zimnym okresem możemy zebrać dorodne owoce i warzywa. To też moment, gdy jesteśmy w trakcie przygotowywania ostatnich zapasów. Obecnie możemy wybierać z wielu metod przedłużania trwałości żywności, ale jedną z najpowszechniej stosowanych jest doskonale wszystkim znana naturalna pasteryzacja. Dzisiaj to naprawdę proste. A jak radzono sobie sto, dwieście czy nawet tysiąc lat temu, kiedy nie znano jeszcze tego procesu?

INFOGRAFIKA PASTERYZACJAOdkrycie faktu, że po odpowiedniej obróbce lub dzięki przechowywaniu w optymalnych warunkach żywność na dłużej może pozostać zdatna do spożycia, było jednym z największych „wynalazków” ludzkości. Od tego czasu ludzie zaczęli szukać kolejnych pomysłów na to, by dłużej cieszyć się sezonowymi owocami i warzywami, a także mięsem i innymi produktami. Poszukiwania trwały aż do momentu odkrycia prawdziwie rewolucyjnej metody – pasteryzacji. Ale zanim to nastąpiło, wśród najczęstszych sposobów naturalnego przedłużania trwałości żywności były m.in. suszenie, solenie czy wędzenie.

Naturalne metody – kiedyś i dziś

Już w starożytności wiedziano, że wysuszenie niektórych produktów zatrzymuje proces psucia się żywności. Wystawiane na słońce lub wiatr produkty zachowywały swoje walory odżywcze i przez dłuższy niż zwykle czas nadawały się do spożycia. Już wówczas zdawano sobie sprawę, że odpowiednie warunki przechowywania dopasowane do rodzaju żywności mogą przedłużyć ich trwałość. I tak np. na strychu gromadzono przyprawy, zioła i rośliny strączkowe, dla których ciepło i suche otoczenie było najlepszym rozwiązaniem. W chłodniejszych piwnicach swoje miejsce miały zimowe zapasy, takie jak ziemniaki, buraki i jarzyny, a latem wstawiano tam garnki z mlekiem. Chętnie korzystano też z naturalnego chłodu pobliskich potoków i studni. Popularnymi sposobami były również solenie i peklowanie, co szczególnie sprawdzało się w sytuacji, gdy ktoś wyruszał w daleką podróż. Dzięki solance mięso, warzywa i grzyby na dłużej zachowywały świeżość – sól zapobiega bowiem rozwojowi drobnoustrojów odpowiedzialnych za psucie się żywności. Inną metodą hamującą szybki rozkład produktów było wędzenie. Związki chemiczne zawarte w dymie wędzarskim likwidują bakterie i skutecznie zachowują na dłużej przydatność do spożycia mięsa, ryb, czy też serów.

To jednak pasteryzacja wprowadziła zupełnie nową jakość walki z czasem, stając się prawdziwą królową naturalnych metod w przedłużaniu terminu przydatności produktów do spożycia. To dzięki niej mogliśmy i wciąż możemy cieszyć się wspaniałym smakiem owocowych konfitur, warzywnych przecierów czy też soków. I właśnie teraz przypada okres, kiedy w wielu polskich domach mamy i babcie szykują ostatnie słoiki ze smakołykami. Jednak niewielu z nas zdaje sobie sprawę, że popularne wekowanie to właśnie jedna z metod pasteryzacji! Jak wynika z badań zrealizowanych na zlecenie producenta soków Kubuś i Tymbark , pasteryzacja jest procesem powszechnie znanym – aż 91% Polaków spotkało się z nim, a 76% wie, że to naturalna metoda przedłużania trwałości produktów. Co więcej ¾ badanych jest zdania, że to skuteczna metoda usuwania bakterii i drobnoustrojów z produktów spożywczych. Mimo tego aż 58% ankietowanych jest przekonanych, że soki i napoje o długim terminie przydatności zawierają chemiczne konserwanty. Jak się okazuje – nic bardziej mylnego! Pasteryzacja to całkowicie naturalna metoda!

Czym jest pasteryzacja?

„Ojcem” pasteryzacji jest Ludwik Pasteur – od jego nazwiska pochodzi nazwa procesu. Przełom nastąpił w 1862 r., kiedy odkrywca opracował metodę niszczenia i hamowania rozwoju bakterii oraz drobnoustrojów przy jednoczesnym zachowaniu praktycznie wszystkich właściwości odżywczych oraz pierwotnego smaku. Udało się to poprzez odpowiedni dobór temperatury podgrzania do rodzaju produktów. Dzięki wynalazkowi Francuza możemy m.in. przez cały rok cieszyć się smakiem jabłek, pomarańczy czy marchewek, które w formie soków znajdujemy na sklepowych półkach. Warto bowiem wiedzieć, że ta naturalna metoda jest obecnie powszechnie wykorzystywana przez producentów soków, nektarów i napojów. Skuteczność pasteryzacji potwierdzają dietetycy: – Najpopularniejszą metodą pasteryzacji jest podgrzanie produktu do temperatury 70°C-100 °C. Proces ten przedłuża trwałość produktu, eliminując lub hamując rozwój drobnoustrojów mogących przyczynić się do jego psucia. Najważniejszą zaletą pasteryzacji jest to, że jednocześnie pozwala na zachowania pełni smaku i wartości odżywczych danego produktu – mówi dietetyk Agata Ziemnicka-Łaska.

Produkty pasteryzowane w codziennej diecie

Pasteryzacja w domowych warunkach to wspaniały sposób na przygotowanie smakołyków na kolejne, zimne miesiące. Nie załamujmy jednak rąk, jeśli nie zdążymy przygotować warzywnych przecierów czy soków, bowiem te, które możemy spotkać na sklepowych półkach dzięki zastosowaniu pasteryzacji są tak samo pełnowartościowymi, naturalnymi produktami. W ten prosty i przyjemny sposób możemy cieszyć się prawdziwym smakiem soczystych pomarańczy i jabłek czy też świeżych pomidorów oraz marchewek bez względu na porę roku. Co równie ważne – taki sok to doskonałe źródło witamin i składników mineralnych niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu – np. według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wypicie szklanki soku może stanowić 1 z pięciu zalecanych dziennie porcji warzyw i owoców.
Tu należy nadmienić, że pasteryzowane soki 100%, zgodnie z przepisami Unii Europejskiej, nie mogą zawierać żadnych konserwantów i barwników. Swój wyjątkowy smak oraz trwałość zawdzięczają jedynie zastosowaniu w pełni naturalnego procesu pasteryzacji. Warto zatem w trakcie kolejnych zakupów zwrócić uwagę na etykietę i wybrać te soki, które zagwarantują doskonały smak i najwyższą jakość.
Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik
  • PDF