2,5 tys. etykiet, w tym 615 szt. tyskiego producenta serków topionych. To bilans 35-letniej kolekcji Macieja Kobylińskiego, kolekcjonera i zarazem wielbiciela wyrobów tyskiego producenta. – Byliśmy zaskoczeni, kiedy pan Maciej pokazał nam swoją kolekcję – mówi Aneta Będkowska Kierownik Biura Marketingu i Współpracy z Klientem SERTOP sp. z o.o.  – Znaleźliśmy w niej nawet najstarsze etykiety naszych wyrobów, pochodzące z czasów, kiedy rozpoczynaliśmy naszą działalność.  

etykiety_tylzyckiSkąd się wzięła taka pasja? – Moja przygoda kolekcjonera rozpoczęła się w latach 70-tych od zbierania biletów komunikacji miejskiej – mówi Maciej Kobyliński. – Potem nadszedł czas na etykiety i butelki polskich browarów, które aktualnie przebywają w tyskim Muzeum. Ze względu na moje pochodzenie, znajomi kolekcjonerzy z którymi regularnie się spotykałem, prosili mnie o naklejki firmy Sertop. Pomyślałem, że warto samodzielnie zająć się ich zbieraniem – i tak rozpoczęła się moja przygoda z polskimi serkami topionymi. Kupowałem je, jadłem i zapełniałem klaser etykietami. Smakowo najbardziej odpowiadały mi serki tyskiego producenta, więc to właśnie je, zdecydowałem się zbierać. Intensywnie śledziłem pojawiające się na nich zmiany i uzupełniałem swoją kolekcję o nowe pozycje. Starałem się nie pominąć żadnej z nich, ponieważ w Polsce jest zaledwie 10 kolekcjonerów w tej branży, więc ewentualna wymiana raczej nie wchodziła w grę. Nawet na Allegro sporadycznie pojawiały się tego typu oferty.

maciej_kobylinskiJak zmieniały się etykiety na przestrzeni tych 35 lat? W latach 90-tych, znacznie różniły się od tych, produkowanych obecnie. Były drukowane na zwykłym papierze a ceny były nanoszone bezpośrednio na opakowaniu. Później regularnie miały miejsce zmiany szat graficznych, ceny zastąpił kod kreskowy i pojawił się pełen skład produktów.  Najlepiej widać to na przykładzie Cheddara i serka Tylżyckiego. To właśnie one uległy największej ilości modyfikacjom. Kultowy Zloty Ementaler też przeszedł wiele transformacji, jednak jego logotyp do dnia dzisiejszego pozostał w praktycznie niezmienionej formie. Podobnie zresztą jak i skład, z czego bardzo się cieszę – podsumowuje pan Maciej.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik
  • PDF