Aż 83 proc. Polaków uważa, że jedzenie w domu jest bezpieczniejsze niż w restauracji – tak wynika z najnowszego badania przeprowadzonego przez TNS Global na zlecenie Fundacji BOŚ. Tymczasem 51 proc. Polaków odkrawa nadpsuty kawałek warzywa i zjada resztę, ponad połowa nie myje jajek przed obróbką i kroi na tej samej desce surowe mięso oraz inne produkty. Niewiedza Polaków na temat właściwej higieny w kuchni jest zatem ogromna. Jak to zmienić?

positvWyobraźmy sobie przygotowanie obiadu. Coś na szybko – ziemniaki, pierś z indyka i surówka. Bierzemy deskę, w pośpiechu kroimy ziemniaki, następnie porcjujemy indyka, wycieramy deskę papierowym ręcznikiem i siekamy warzywa na surówkę. Na deser – serwujemy tort, z kremem na bazie jajek. Jeśli wykorzystaliśmy jedną deskę do krojenia i nie umyliśmy jajek, to do naszego żołądka trafiły właśnie groźne dla zdrowia bakterie. Jak zatem uniknąć nieproszonych gości, wywołujących wiele nieprzyjemnych chorób? Podpowiadamy.

Na jednej desce krzyżują się bakterie

Często nie zdajemy sobie z tego sprawy, że domowy obiad może mieć więcej drobnoustrojów, niż ten serwowany w restauracji. Wbrew pozorom to właśnie w naszej kuchni czyha na nas najwięcej niebezpieczeństw. Co więc należy zmienić? Warto pamiętać, że bezpieczeństwo w kuchni zależy też od dbania o rzeczy, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się mało istotne. Według badania TNS Global, przeprowadzonego dla Fundacji BOŚ, prawie połowa Polaków używa tej samej deski do krojenia różnych produktów.

– Najczęściej wydaje nam się, że przetarcie albo powierzchowne obmycie deski wystarczy, by pozbyć się groźnych drobnoustrojów, pozostałych po krojeniu surowego mięsa czy ryb. W rzeczywistości bakterie utrzymują się na powierzchni i mogą trafić do przygotowywanych przez nas później warzyw i owoców, które spożywamy bez obróbki termicznej. W kuchni powinniśmy zatem stosować kilka desek, najlepiej w różnych kolorach. Czerwona może służyć do krojenia mięsa, niebieska do ryb, zielona do warzyw i owoców, a biała do pieczywa – wyjaśnia Maria Jakubowska, Ekspert ds. żywienia z Fundacji BOŚ, która właśnie rozpoczęła realizację kampanii edukacyjnej „Higieniczna Kuchnia”. A jakie dokładnie zagrożenia dla zdrowia może nieść stosowanie jednej deski w kuchni? – Dla przykładu zaledwie 500 komórek bakterii Campylobacter jejuni, która rozwija się w surowym mięsie drobiowym wystarczy do wywołania ostrej biegunki i gorączki sięgającej 40 stopni C. W najgorszym razie, może wystąpić też powikłanie w postaci zapalenia opon mózgowych, a nawet posocznica – ostrzega Maria Jakubowska.

Salmonella w prezencie

Wyobraźmy sobie urodziny dziecka, na których podajemy własnoręcznie przygotowany tort z kremem na bazie jajek. Jeśli nie zadbaliśmy o jego właściwe przygotowanie, możemy zaserwować wszystkim gościom ostre zatrucie pokarmowe. Pamiętajmy, że taki krem jest z surowymi jajkami – bez uprzedniej obróbki termicznej, która zniszczyłaby chorobotwórcze bakterie. Dlatego przygotowując go pamiętajmy, by zawsze myć i wyparzać jajka przed ich wykorzystaniem.  Dlaczego? Ponieważ do zakażenia jaj (bakteriami z powierzchni skorupki) dochodzi najczęściej w momencie rozbijania. – Mycie jajek zmniejsza zagrożenia mikrobiologiczne (bakterie z rodzaju Salmonella), ale usuwa też błonę woskową ze skorupki, przez co obniża trwałość jajek i pozwala drobnoustrojom przenikać do ich wnętrza. Jak temu zaradzić? Jaja, zaraz po kupieniu, należy umieścić w specjalnie do tego przeznaczonym pojemniku w lodówce, żeby nie dopuścić do zakażenia innych produktów. Najlepiej myć je albo wyparzać tuż przed rozbiciem. Pamiętajmy też, żeby zawsze po tej czynności umyć dokładnie ręce – tłumaczy Maria Jakubowska z Fundacji BOŚ.

Sliced red pepper with mould insideWyrzuć spleśniałe warzywo lub owoc

Z badań przeprowadzonych przez TNS Global na zlecenie Fundacji BOŚ wynika, że ponad połowa ankietowanych odkrawa kawałek nadpsutego owocu lub warzywa i wykorzystuje resztę do przygotowania posiłku. Jednak to, co widzimy na wierzchu jabłka czy marchewki, to tylko widoczna dla nas zewnętrzna część grzybni. W rzeczywistości, cały owoc lub warzywo jest zainfekowane. – To, że nie widać pleśni, wcale nie oznacza, że jej komórki nie przenikły do pozostałej, pozornie zdrowej części owocu. Paradoksalnie, nie wywołują one szybkich i widocznych objawów jak bakterie, jednak można śmiało powiedzieć, że są dla nas bardziej niebezpieczne, gdyż działają „po cichu”. Dla naszego zdrowia groźne są wytwarzane przez pleśnie mikotoksyny (np. patulina), które powodują uszkodzenie wątroby czy nerek. Dlatego, jeśli widzimy spleśniałe jedzenie, po prostu je wyrzućmy. Ponadto przebierajmy owoce i warzywa przed przyrządzaniem z nich potraw czy przetworów. Żywność nadgnita, którą trzymamy ze świeżą, przyspiesza proces psucia innych (dobrych) produktów – tłumaczy Maria Jakubowska, Ekspert z Fundacji BOŚ.

Więcej na: www.aktywniepozdrowie.pl

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik
  • PDF