Maluch krzywi się na widok łyżeczki przecieru z brokułów, odwraca głowę, pluje? Skąd znamy ten widok? Wielu rodziców pragnących nauczyć swoje dzieci jeść warzywa czuje rozczarowanie i bezsilność. Zastanawiają się, czy niemowlę instynktownie odrzuca niepotrzebne pokarmy. Może dać spokój i przejść do podania owoców, skoro dziecko nie lubi kalafiora i groszku?

Logotyp_BoboVita PrzyjacieleWarzywa są dla zdrowia naprawdę potrzebne

Jeśli chcemy zadbać o zdrową, zbilansowaną dietę dziecka oraz jego zdrowie w przyszłości, to warzywa na stałe powinny zagościć w jego diecie. Dzięki zawartym w nich witaminom maluszek będzie bardziej odporny na infekcje, a błonnik wspomoże właściwą pracę jelit. Maluchy, które nie spożywają warzyw, częściej cierpią na zaparcia. Nie należy obawiać się wzdęć brzuszka po zjedzeniu przez niemowlę brokułów, kalafiora czy groszku; kilkumiesięczny maluszek z łatwością radzi sobie z problemami nadmiaru gazów w jelitach!

Czy można „wdrukować” prawidłowy sposób odżywiania?

Badania pokazują, że dzieci, które „pokochały” warzywa w okresie niemowlęcym, w późniejszym wieku, a nawet w dorosłym życiu częściej po nie sięgają*. Tę zależność można porównać do mechanizmu imprintingu, czyli „wdrukowania” określonych zachowań (w tym wypadku jedzenia warzyw), do którego dochodzi podczas krytycznego, początkowego momentu w rozwoju organizmu. Zjawisko wdrukowania zbadał austriacki profesor Konrad Lorenz, który, prowadząc badania nad nowo wyklutymi pisklętami gęsi, udowodnił, że wczesna ekspozycja za bodźce zewnętrzne wpływa na sposób zachowania w późniejszym okresie życia.

Dlaczego warzywa są potrzebne dorosłemu człowiekowi?

„Kolorowy warzywny talerzyk”, dzięki zawartości wielu witamin antyoksydacyjnych i substancji bioaktywnych, jest wspaniałą „tarczą ochronną” dla organizmu człowieka. Substancje te pomagają naszemu organizmowi tworzyć skuteczne mechanizmy obronne przeciw m.in. wolnym rodnikom, których działanie prowadzi do wielu schorzeń. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) aż 5% przypadków zachorowań na choroby układu naczyniowo-sercowego i nowotwory można wytłumaczyć jedynie brakiem należytej ilości warzyw i owoców w diecie chorego!

Dlaczego zatem niemowlę odrzuca smak warzyw?

Odpowiedź znajdziemy w dalekiej przeszłości naszego gatunku. Preferencje smaku kształtowały się w naszych organizmach przez setki tysięcy lat i służyły nam jako „przewodnik” po świecie. Tworzyły system ostrzeżeń i wskazówek podpowiadających, jak przeżyć w ówczesnym środowisku. Jednym z sygnałów ostrzegających przed zatruciem był gorzki i kwaśny smak pożywienia, sygnalizujący obec­ność substancji trujących lub po prostu zepsutej żywności. Takie składowe smaku w niewielkich ilościach zawierają również niektóre warzywa. Awersja do pokarmów zawierających te komponenty przez ten długi okres czasu była bardzo pożądana. Wówczas człowiek żył znacznie krócej niż dziś, a ochrony przed zatruciem potrzebował bardziej, niż profilaktyki chorób serca czy nowotworów… Dzisiaj żyjemy dłużej, a przed nami inne wyzwania; potrzebujemy warzyw!

Jak zatem „obudzić” miłość do warzyw u malucha?

Kluczowe są: czas wprowadzania warzyw do diety dziecka, ich forma oraz kolejność podawania innych pokarmów uzupełniających. Naukę rozpoczynamy nie wcześniej niż po ukończeniu 17., i nie później niż przed ukończeniem 26. tygodnia życia dziecka, przy jednoczesnym kontynuowaniu karmienia naturalnego. Ważne, aby to warzywa były pierwszym innym niż mleko mamy pokarmem, który pozna maluch. Najlepiej wybrać trzy smaki i podawać dziecku małe ilości przecieru, codziennie innego, np.: marchew, groszek, brokuł, marchew, groszek, brokuł itd. Kiedy maluszek zjada już z apetytem porcję warzyw, można podać mu owoce, kaszki i inne nowe produkty.

O co tyle hałasu?

Badania pokazują**, że 100% dzieci w Polsce spożywa zbyt małą ilość warzyw, 1/3 dzieci w wieku 1-3 lata nie je ich codziennie, 4% maluchów je warzywa raz w tygodniu lub rzadziej, a aż 30% mam uważa, że dodatek warzyw i owoców do każdego posiłku nie jest konieczny! Mamy więc sporo do zrobienia w zakresie edukacji wśród opiekunów maluchów.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik
  • PDF